Ostatnie notki
Zakładki:
email
Dziecięce alter ego
Przeczytane książki:
Nagrody literackie
Strony o książkach
Wyzwanie to czytanie!
Zaprzyjaźnione blogi książkowe
Wydawnictwa
Zaglądam również tutaj
Polecam:)
|
poniedziałek, 26 października 2009
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2009 Już od pierwszych stron książki byłam zaskoczona lekkością pisania Zusaka. Słowa stapiają się tutaj w zdania, zgrabnie i nonszalancko, tworząc powieść nietuzinkową, z polotem. Na dodatek wyborny żart, błyskotliwy styl i niesztampowa treść, jednym słowem aż żal, że tak mało. Przede wszystkim główny bohater wzbudził we mnie cały szereg pozytywnych emocji. Wyjątkowo go polubiłam. Bowiem Ed Kennedy to dziewiętnastoletni taksówkarz, niby taki przeciętniak, którego antyosiągnięcia stanowią sedno życia, a dowiódł, że każdy może wznieść się ponad swoje ograniczenia. Ed prowadzi niezwykle pasywny tryb życia. Mieszka samotnie i pracuje, ot cała jego wegetacja. Jedyną rozrywką są karciane partyjki z przyjaciółmi, życiowo podobnie apatycznymi. Pewnego dnia udaremnia napad na bank, pomijając amatorszczyznę napastnika, Ed niechcący pomaga schwytać bandytę. Staje się sezonowym bohaterem. Chwilowy szum wokół jego osoby wkrótce przemija, tymczasem on dostaje pocztą kartę - asa karo. Tajemnicza karta od anonimowego nadawcy zawiera 3 zadania do wykonania. Po niej przychodzi kolejny as i kolejne zadania, a jałowe dotychczas życie Eda przemienia się w pełną przygód i wyzwań wędrówkę, której gwiazdą przewodnią jest niesienie pomocy. Jednakże krąg potrzebujących stopniowo się zacieśnia, a Ed Zbawiciel z misją ostatecznie trafia do siebie samego. To powieść o tym, że wyłącznie my sami kreujemy naszą rzeczywistość, a w konsekwencji naszą przyszłość. Pokazuje, że skupiając się na potrzebach innych ludzi, wówczas i nam niepostrzeżenie los zacznie sprzyjać, że wszystko w każdej chwili naszego życia może się odmienić. Przecież tak niewiele trzeba, by pomóc drugiemu człowiekowi, tak niewiele by samemu stać się zupełnie innym, wielkim człowiekiem. Mądra, zabawna i znakomita to powieść o przeznaczeniu i życiowych ewolucjach! Moja ocena: 5,5/6
niedziela, 25 października 2009
Wydawnictwo Literackie, 2009 Zdobywca nagrody Goncourtów w 2008 roku. 'Istnieje magiczny kamień, który kładziesz przed sobą... I wypłakujesz przed nim wszystkie swoje cierpienia, wszystkie nieszczęścia, cały swój ból, całą nędzę... któremu powierzasz to wszystko, co leży Ci na sercu, a czego nie śmiesz zdradzić innym... Mówisz do niego. mówisz. A kamień Cię słucha, wchłania Twoje słowa, wszystkie sekrety, aż któregoś dnia wybucha. Rozpryskuje się na kawałki. A wtedy Ty uwalniasz się od wszystkich cierpień, wszystkich zmartwień...' To jest właśnie Syngue Sabor, mityczny kamień cierpliwości. Tutaj zawoalowany pod postacią rannego bojownika postrzelonego w głowę. Nieprzytomny mężczyzna, najprawdopodobniej w śpiączce, leżąc w ciasnym pokoju, gdzieś w Afganistanie, pochłania zwierzenia opiekującej się nim żony. Naokoło trwa wojna, a nieustanne eksplozje zabijają ludzi i ich marzenia. Anonimowa kobieta prowadzi wstrząsający monolog, uzewnętrzniając się dokumentnie. Sprzedana mężowi, zniewolona, nareszcie może ujawnić swoje upokorzenia, frustracje i niedoszłe marzenia. Wyjawia najbardziej intymne pragnienia, małe kłamstewka, lecz w głównej mierze ogromne rozczarowanie i ból, przemawiając w imieniu innych, ciemiężonych kobiet. Tymczasem pewnego dnia 'kamień' pęka, od zgromadzonych w nim emocji... To bezpretensjonalna powieść, której magia tkwi w jej prostocie. Jest napisana poetyckim, jednocześnie powściągliwym językiem. Charakteryzuje się zgoła esencjonalną treścią, to jest małych gabarytów, a wielkim wydźwięku. Losy kobiety chwyciły mnie za serce, z pewnością nie prędko o niej zapomnę.
Moja ocena: 5,5/6
czwartek, 22 października 2009
Wydawnictwo Jaguar, 2009 Przeglądając wcześniej cały szereg entuzjastycznych recenzji na temat Gone, aż się rwałam do czytania. I niestety, jak można było przypuszczać, również i ja wpadłam bezwzględnie, niczym przysłowiowa śliwka w kompot. Bowiem właśnie takiej lektury dopominało się ostatnio moje nieco wymęczone życiowymi zmianami ego. Niezobowiązującej, zarazem szalenie hipnotyzującej powieści z dreszczykiem. Gone to po części melanż powieści Stephana Kinga i serialu Lost. Nic nie jest takie, jakim się wydaje, a z każdą stroną jest coraz bardziej pokrętnie, upiornie i wciągająco. Perdido Beach to leniwe, niczym nie wyróżniające się małe miasteczko. No może, poza elektrownią atomową znajdującą się na peryferiach. Pewnego dnia ‘pach’ i znika każdy dorosły, każdy powyżej 15 roku życia, nagle, w okamgnieniu, niczym bańka mydlana. Zostają tylko dzieci i niemowlęta. Jedne zrozpaczone błąkają się po ulicach szukając rodziców, inne bezbronne umierają w domu, a jeszcze inne przemocą i gwałtem usiłują przechwycić władzę w miasteczku. Panuje absolutny rozgardiasz. Nie działają żadne środki komunikacji, telewizja, radio, internet. Ulice pełne są porozbijanych samochodów, a niektóre domy płoną. Panika zaczyna narastać, wszakże wraz z dorosłymi zniknęli strażacy, lekarze i policjanci. Część nastolatków usiłuje zaprowadzić jako taki ład i porządek, organizując punkt pierwszej pomocy, jedzenie i opiekę w przedszkolu. Jednakże zadanie okazuje się tym bardziej utrudnione, kiedy część żądnych władzy nastolatków, usiłuje brutalnie przejąć przywództwo nad resztą. Bezwzględni, bezduszni, okrutni, brak dorosłych wyzwala w nich najgorsze instynkty. Agresja rodzi agresję, zaczyna panować swoiste prawo dżungli. Przemoc i gniew powodują, iż ich zachowania zaczynają wymykać się spod kontroli, zmierzając powoli do wybuchu małej, dziecięcej wojny. Akcja powieści toczy się błyskawicznie. Nieprzerwanie następuje ciąg osobliwych wydarzeń, coraz bardziej kuriozalnych i nieprzewidywalnych. Toczy się walka dobra ze złem, dzieci z dziećmi, dzieci ze zwierzętami. Nastolatki odnajdują w sobie dziwne, niebezpieczne moce, ale nie tylko one stanowią zagrożenie. Wraz ze zniknięciem dorosłych zmienia się strefa, a zwierzęta ulegają osobliwej modyfikacji. Ta powieść z pogranicza horroru i fantasy trzyma w napięciu do samego końca. Kolejny tom w 2010 roku, nie wytrzymam chyba:)
Moja ocena:5/6
środa, 21 października 2009
Wydawnictwo Wilga, 2009 Debiutancka powieść Rachel Ward Numery zdobyła nominację do Waterstones Children’s Book Prize, nominację do nagrody Southerm Schools Book Award oraz została umieszczona na liście Booktrust Teenage Book Prize. Powieść zaklasyfikowana została jako thriller psychologiczny dla nastolatków, ale czy słusznie? Śmiało mogę się pokusić o stwierdzenie, iż również niejednemu dorosłemu czytelnikowi przypadnie do gustu, zaabsorbuje doszczętnie, wciskając w fotel na jeden długi wieczór. Bowiem powieść wciąga, piekielnie:) Jem to zbuntowana, introwertyczna nastolatka, izolująca się od ludzi, społeczeństwa i od świata. Jej życie wypełniają liczby. Widzi je zaglądając w oczy każdemu człowiekowi. W dzieciństwie liczby dostarczają jej przedniej zabawy, niestety nie na długo. Przełomowym dniem, niezwykle dramatycznym w skutkach, okazuje się śmierć jej matki. Wówczas staje się oczywiste, że przyporządkowany jej wcześniej numer to faktyczna data śmierci. Nagle liczby nabierają sensu, a życie Jem staje się odtąd koszmarem. Bo jak żyć ze świadomością, że jest się w stanie przewidzieć datę śmierci wszystkich otaczających osób, nieznajomych, ale też tych najbliższych. Jak żyć ze świadomością, że ukochany mężczyzna umrze za kilka dni? Jem umieszczona w klasie specjalnej, tzw. trudnej młodzieży, zaprzyjaźnia się bliżej z Pająkiem, chłopakiem, równie zbuntowanym co ona sama. Obydwoje prezentują typ młodzieży z marginesu, niereformowalnej, agresywnej i trudnej. Często wagarują, nierzadko wdając się w konflikty z rówieśnikami. Niezwykle sugestywnie zostały nakreślone sylwetki obu bohaterów, zewnątrz konfliktowi, wewnątrz mimo wszystko niepozbawieni wrażliwości. Niestety dla Pająka zegar już tyka, nieuchronnie nadchodzi koniec. Zdeterminowana Jem będzie starała się za wszelką cenę uchronić przyjaciela od nadchodzącej śmierci. Z każdą stroną akcja książki nabiera wigoru, a napięcie narasta, stając się coraz bardziej namacalne. Uzmysławiamy sobie, że bycie dysponentem informacji o dacie śmierci każdego człowieka to niewyobrażalny wręcz balast, uniemożliwiający normalne życie. Wszakże na każdego przyjdzie pora, wcześniej czy później, a co nam da świadomość kiedy to nastąpi. Cóż poza panicznym przerażeniem? Moja ocena: 5/6
wtorek, 13 października 2009
W poniedziałek 12 października 2009 nagrodę im. Beaty Pawlak otrzymali Max Cegielski za książkę Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu oraz Jacek Milewski za książkę Dym się rozwiewa. MAX CEGIELSKI (ur. 1975) - dziennikarz, pisarz, prezenter radiowy i telewizyjny, animator kultury, podróżnik. Członek kolektywu muzycznego Masala Sound System. Współpracuje z kanałem TVP Kultura, gdzie m.in. prowadzi i współtworzy cykl Korzenie. Publikował m.in. w „Dzienniku”, „Gazecie Wyborczej”, „Machinie”, „Newsweeku” i „Tygodniku Powszechnym”. Wydał m.in. Masala (2002) i Apokalipso (2004), Pijani Bogiem (2007).
JACEK MILEWSKI (ur. 1966) - autor publikacji i programów telewizyjnych o tematyce romskiej, świecki teolog. Współzałożyciel (razem z księdzem Jerzym Zawadzkim) i długoletni dyrektor jedynej w Polsce szkoły romskiej (Parafialna Podstawowa Szkoła Romska w Suwałkach). Opublikował Dym się rozwiewa (2008).
Źródło: wp.pl ---------------------------------------------------------------------------------------
Lista dotychczas nagrodzonych: 2008:
2007:
2006:
2005:
2004:
2003:
Laureatką Literackiej Nagrody Nobla została Herta Müller!
Akademia Szwedzka wyróżniła autorkę, która „z poetycką oszczędnością i prozatorską szczerością portretuje pejzaż wysiedlonych”.
Źródło: wp.pl Pisarka Hilary Mantel została tegoroczną laureatką najbardziej prestiżowego brytyjskiego wyróżnienia literackiego Nagrody Bookera. Jury wyróżniło ją za powieść historyczną "Wolf Hall" o królu Henryku VIII.
Wygrana w tym konkursie postrzegana jest jako gwarancja sukcesu. Jak jednak zauważają komentatorzy, powieść Mantel już przed wyróżnieniem była najlepiej sprzedającą się książką spośród sześciu nominowanych do Nagrody Bookera. Głównym bohaterem książki jest Thomas Cromwell, jeden z najbliższych doradców króla. To jego oczyma śledzimy zawirowania wokół Henryka VIII, który za wszelka cenę próbował spłodzić męskiego potomka. W tym celu Henryk VIII rozwiódł się z ze swoją pierwszą żoną Katarzyną Aragońską i poślubił damę jej dworu Annę Boleyn. Wówczas też Wielka Brytania zerwała z Watykanem, który nie zgodził się na anulowanie pierwszego małżeństwa.
Źródło: rmf.fm Uprzejmie informuję, iż Wydawnictwo Grasshopper ogłasza konkurs na powieść lub blog z gatunku literatury kobiecej i współczesnej. Jeśli nieobce Ci są sekrety kobiet i współczesne problemy – ten konkurs jest właśnie dla Ciebie.
REGULAMIN KONKURSU LITERACKIEGO NA TEKST Z GATUNKU LITERATURA KOBIECA LUB WSPÓŁCZESNA
Wydawnictwo Kojro, 2007 Jeśli można sugestywnie i wręcz namacalnie wyrazić szaleństwo na kilkudziesięciu stronach, to Ditlevsen, udało się to perfekcyjnie. To jedna z najwybitniejszych duńskich pisarek XX wieku, nie wiem dlaczego u nas praktycznie nieznana. Powieść Twarze przedstawia podróż psychologiczną, podróż ku całkowitemu zatraceniu się w chorobie psychicznej i powolną rekonwalescencję. Główna bohaterka Lise to znana autorka książek dla dzieci, ponadto żona i matka. Posiada dom, rodzinę, sławę, ponadto nawracającą chorobę psychiczną. Przeświadczona o zawiązanym spisku przeciwko jej osobie, nie ufa już nikomu, mężowi, opiekunce do dzieci, nawet lekarzowi. Stopniowo traci kontakt z rzeczywistością, dorabia się halucynacji i popada w paranoję. Wszakże najgorsze są zewsząd dobywające się głosy. Podejmuje desperacką próbę samobójczą, po której trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie dalej będzie kontynuować rozpaczliwą walkę z chorobą psychiczną. Tove Ditlevsen większość życia zmagała się z nawracającą chorobą psychiczną. Ostatecznie walkę tę przegrała, jednakże dramatyczne przeżycia i wewnętrzna szamotanina odcisnęły ogromne piętno na jej twórczości. Do końca sami nie wiemy ile fikcji, a ile prawdziwych doświadczeń zawarła w tej powieści. Mało tego, momentami sami popadamy w paranoję, gdyż do końca nie wiemy już co jest prawdą, a co urojeniem. Podobnie w życiu, uświadamiamy sobie, ze naokoło nas ludzie przybierają maski, nie wiadomo komu można ufać i co kryje się pod tym starannym kamuflażem, jakie jest prawdziwe ja drugiego człowieka. Pomimo, iż tematyka niełatwa, złożona i wydawać by się mogło przygnębiająca, powieść czyta się jednym tchem. Skłania do głębszej refleksji nad własną tożsamością i zawiłością związków międzyludzkich.
Moja ocena: 5/6
sobota, 19 września 2009
Poniżej nabytki ostatnich tygodni. Niestety śmiem przypuszczać, iż nie prędko dane będzie mi je przeczytać, bowiem obecnie prym wiedzie lektura tematyczna, wszelkiej maści poradniki dla świeżo upieczonych rodziców:) Ale nie jest tak źle, codziennie staram się przeczytać chociaż kilkanaście stron Zatrutego ciasteczka, książki, którą łyknęłabym za jednym razem, gdybym tylko miała taką możliwość. Na stosiku trochę literatury na wyzwania, duńskiej, fińskiej, kobiecej, nowy Zusak, Faber od Jarka (ślicznie dziękuję raz jeszcze) i Padam na twarz (to tak jak ja, czyli lektura na teraz:))
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||