| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
email
Dziecięce alter ego
Przeczytane książki:
Nagrody literackie
Strony o książkach
Wyzwanie to czytanie!
Zaprzyjaźnione blogi książkowe
Wydawnictwa
Zaglądam również tutaj
Polecam:)

Gazetaliteracka.pl


statystyka
sobota, 25 kwietnia 2009

Wydawnictwo MUZA, 2009

Zaglądający w moje skromne progi regularnie, zdążyli się już przekonać, iż Buck należy do grona moich ulubionych pisarek. Ukryty kwiat potwierdza kunszt pisarski noblistki, a mnie utwierdza w powziętej decyzji, przeczytania jej całego dorobku, całego wydanego w Polsce naturalnie.

Subtelna to powieść o miłości. Miłości w istocie nie tyle trudnej, co epoki, w której przyszło żyć kochankom. Ona młodziutka japonka, on oficer armii amerykańskiej, stacjonujący po wojnie w okupowanej Japonii. Miłość gwałtowna i piękna, napiętnowana przez otoczenie, co gorsza nieakceptowana przez tradycjonalistycznego ojca dziewczyny. Młodzi idealiści, na przekór wszystkiemu, spontanicznie biorą ślub, by następnie prędko szukać zrozumienia i akceptacji w tolerancyjnej, wydawać by się mogło Ameryce. Przekwaterowanie miało być wolnością, na przekór okazało się więzieniem, w którym młodzieńcza miłość z każdym dniem będzie musiała walczyć o przetrwanie.

Buck w powieści wyraźnie skupiła się na wymiarze nietolerancji. Aspekt miłosny stanowi tutaj poniekąd tło, nie trąci sentymentalnym romansidłem. Wzajemna nienawiść wojujących wcześniej krajów, będąca następstwem każdej wojny jest w stanie zatruć chyba każdą miłość. Absolutny dramat, kiedy w grę wchodzi także odrębność rasowa. A owoc takiej miłości, czasem gwałtu? Małe dzieci, bezbronne, najczęściej porzucane, wyklęte ze społeczeństwa…

Buck stawia wiele pytań, jak zwykle skłania do refleksji. Chyba nie muszę obligować do przeczytania, rozumie się samo przez się:)

Wydawnictwo Red Horse, 2008

To była moja pierwsza przymiarka autorstwa Kathy Reichs, pierwszej powieści po przeczytaniu której, skostniały mi palce u rąk. Bowiem tak namacalnie, zgoła wyczuwalnie została nakreślona mroźna montrealska zima, podczas której częściowo toczy się akcja książki.

Dla wyraźnego kontrastu i rozdźwięku na okładce próżno szukać sopli lodu, natkniemy się wyłącznie na żar i ogień. Bowiem to pożar pewnego domu i zwęglone ciała mieszkańców będę punktem zaczepienia i pracy Tempe Brennan, antropologa i głównej bohaterki powieści Reichs. Znalezione ciała dzieci oraz ślady świadczące o podpaleniu, skłonią bohaterkę do zaangażowania się w śledztwo, a sprawa okaże się bardziej wielowymiarowa i zawiła, niż można by początkowo sądzić.

Akcja powieści nie skupia się wokół jednego zagadnienia, ku uciesze znajdziemy tutaj więcej różnorodności. Równorzędnie przeprowadzane nierzadkie ekshumacje, w tym starych grobów, wakacje z córką, perypetie miłosne z kolegą z pracy. Tempe prowadzi relatywnie bujne życie, aczkolwiek zdecydowanie triumfuje pracoholizm.

Kluczowym wątkiem powieści jest kwestia sekt. Sposobów ich działania, werbowania i  manipulacji nieświadomych ludzi. Bynajmniej sekt niereligijnych, lecz zgrupowań obiecujących przysłowiowe ‘złote góry’, w zamian skromnie, za posiadany majątek.

Frapująca to powieść kryminalna, dobry warsztat techniczny, co nie powinno dziwić, bowiem pisarka podobnie jak jej bohaterka jest antropologiem sądowym. Z ogromną przyjemnością sięgnę po kolejne perypetie Tempe Brennan.

piątek, 24 kwietnia 2009

Wydawnictwo MUZA, 2009

Chiński dysydent jest dyskretną powieścią obyczajową, o złożonych relacjach międzyludzkich. Z jednej strony zamożna amerykańska rodzina, której członkowie pogubili się w pewnym etapie życia, z drugiej natomiast, chiński malarz, ubogi tożsamościowo, który do końca nie jest tym za kogo się podaje.

Młody chińczyk przybywa do USA na stypendium artystyczne, przyjmując jednocześnie posadę nauczyciela plastyki w żeńskiej szkole. Dach nad głową gwarantuje mu rodzina Trawersów, której Pani domu liczy na urozmaicenie ich życia kulturalnego. Wzajemne relacje i dylematy obserwujemy oczyma kilku osób, dzięki czemu często mamy wgląd na jedno wydarzenie z perspektywy kilku osób.

Yuan Zhao ma zapewniony dach nad głową, pieniądze, pracę, wernisaż swoich prac, wszystko, by w ciszy i spokoju mógł skupić się jedynie na swoich pracach, rozwijając talent. Szkopuł w tym, że tak naprawdę nie jest tym wybitnym artystą, którego przyjazdu wszyscy z napięciem oczekiwali, a jego młodszym kuzynem. Bowiem osławiony, charyzmatyczny przywódca zakazanych happeningów, założyciel artystycznej komunistycznej East Village, więziony dwukrotnie dysydent, nie odważył się na przyjazd in persona. Tymczasem okazuje się, iż nie tylko Zhao skrywa tajemnice. Właściwie każdy z członków rodziny ma jakiś głęboko skrywany sekret. A sekret jak to sekret, prędzej czy później wyjdzie niechciany na światło dzienne, powodując często niemały rozgardiasz.

Powieść czyta się lekko i zgrabnie, wciąga niczym pasjonująca telenowela. Momentami zdumiewa skrajność poruszanych kwestii, ale w ogólnej ocenie jest to przyzwoita powieść obyczajowa.  

Wydawnictwo MUZA, 2009

Z wypiekami na twarzy czekałam na kolejną powieść Yrsy Sigurdardóttir, podobnież emocjonująco ją pochłaniałam. I muszę przyznać, że po skończeniu lektury jestem w pełni usatysfakcjonowana, bowiem śmiem twierdzić, iż każda kolejna jej powieść jest odrobinę lepsza, dojrzalsza od poprzedniej.

W proch się obrócisz jest utrzymane w nieco mrocznym klimacie. Akcja rozgrywa się na wyspie Heimaey, w pobliżu Islandii, zwanej ‘Pompejami północy’, która częściowo zniknęła pod popiołem i lawą podczas wybuchu wulkanu w 1973 r. (fakt autentyczny). Obecnie trwa akcja odkopywania nietkniętych jeszcze domów, by uczynić zeń wkrótce atrakcję turystyczną. Jeden z ówczesnych mieszkańców, Markus ma pewne opory by wyrazić zgodę na odkopanie domu jego rodziców. Gdy nie udaje mu się powstrzymać akcji wykopaliskowej, wówczas przy pomocy Thory, postrzelonej prawniczki znanej nam z wcześniejszych części, uzyskuje zgodę, by jako pierwszy móc wejść do wnętrza domu. Jego nieco enigmatyczne zachowanie pogrąży go jeszcze bardziej w momencie odkrycia w piwnicy zwłok, w tym jednych zmasakrowanych i nieco niekompletnych.

Z pozoru prosta i błaha sprawa, w którą zaangażowała się Thora, skomplikuje się tym bardziej, iż to jej klient stanie się głównym podejrzanym, a jedyna osoba mogąca potwierdzić jego wersję wydarzeń mrocznej nocy 1973 r., przyjaciółka Alda, zostanie zamordowana. Thora, by oczyścić swojego klienta ze stawianych mu zarzutów, będzie zmuszona odtworzyć mgliste wydarzenia sprzed lat, z dnia wybuchu wulkanu, co będzie nie lada wyzwaniem, bowiem tajemniczy mieszkańcy małej rybackiej wioski, skrywając wiele tajemnic, sprzysięgną się zmową milczenia. Ostatecznie, szokujące rozwiązanie zagadki zaskoczy nawet ją samą.

Podobnie jak w poprzednich częściach, również i tutaj, w całym tym kryminalno-sensacyjnym wątku nie brakuje osobistych perypetii Thory, która w pewien sposób staje się coraz bliższa czytelnikowi. Na uwagę zasługuje również fakt, iż dzięki pojawiającym się częstym opisom otoczenia, odnosimy wrażenie, jakbyśmy odbyli niejako taką minimalistyczną podróż do Islandii. Z niecierpliwością oczekuję kolejnej podróży.

Powiadają, iż ciąża ciąży nierówna. Moja dziwnym trafem dostarcza mi niebywałych emocji!:) Mój układ odpornościowy wszedł w jakieś potajemne koligacje z juniorem, mnie zostawiając na pastwę losu. A że los przewrotny bywa często i złośliwy, nie odpuszcza i tak od stycznia jestem bezustannie chora. Jako, że dotychczas prowadziłam raczej aktywny tryb życia, upierdliwe choróbska uszami zaczynają mi już powoli wychodzić. By jeszcze bardziej urozmaicić sobie ów szczególny okres w moim życiu (wciąż za mało adrenaliny:)), tydzień temu przymusowo w szpitalu mnie osadzili. Dziś już na szczęście na wolności, niemniej jednak uziemiona.

Przymusowy tryb leżący, przeczucie nadchodzących zmian preferencji czytelniczych, a także widziane w 4D wysoce już rozwinięte ucho juniora, skłoniły mnie do założenia podbloga Wieczoru z książką – Wieczoru z książeczką, gdzie będę zamieszczać recenzje książek dla dzieci i rodziców. Strona na razie w powijakach, ale zainteresowanych zapraszam TUTAJ.

A chwaliłam się już, że zwany Juniorem, na przekór chłopakiem się okazał?:) Dobra, to pędzę pisać zaległe recenzje! Miłego piątku:)

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2009

Chciałoby się rzec, iż przy tak niebanalnej, dobrej powieści 180 stron to muśnięcie motyla, zaledwie preludium. Niestety kończy się bezlitośnie, podobnie jak życie głównego bohatera w wieku 41 lat.

Powieść jest próbą odtworzenia ostatnich miesięcy życia Franza Kafki, kiedy to przebywał w mroźnym Berlinie 1923 r. na tzw. rehabilitacji, gdyż już od roku zaawansowana gruźlica postępowała w mgnieniu oka. Podczas spaceru w parku natrafia na zapłakaną małą dziewczynkę, strapioną zgubioną właśnie ukochaną lalką. Reakcja Kafki jest zdumiewająca. Niekonwencjonalnie miast poklepania po główce i próżnej obietnicy, że pewnie się znajdzie, wciela się w rolę lalki i pisze w jej imieniu listy do przygnębionej stratą przyjaciółki dziewczynki. Odtąd ich drogi będą się krzyżować w parku niemalże każdego dnia. Franz będzie się pojawiać w roli zmyślnego pośrednika, dziewczynka zaś wiedziona ciekawością kolejnych osobliwych przygód swojej lalki. Cytowane zapiski pisarza nie są prawdziwe, stanowią jedynie próbę odtworzenia oryginału, bowiem korespondencja z dziewczynką jest faktem autentycznym.

Lalka Kafki przywołuje nam wiele informacji z życia codziennego pisarza, dowiemy się m.in., iż za życia był wysoce niedoceniany, odczuwał głęboką awersję do wszystkich medyków oraz był wegetarianinem. Był wrażliwym, uczuciowym człowiekiem, który w ostatnich miesiącach życia, aktywnie, całym sobą skupił się na pomocy dziewczynce, zamiast samemu sobie.

Fascynująca to powieść i pięknie napisana. Polecam szczególnie entuzjastom zbeletryzowanych biografii.

czwartek, 09 kwietnia 2009

Ostatnimi czasy stosiki poszły w kąt. Zapuściłam się. Poniżej przedstawiam taki na szybcika, nie wiem czy wyłapałam wszystkie ostatnie książki, ponieważ nieokiełznane rozpierzchły się po kątach. Obecnie nawet nie próbuję ich ujarzmiać, gdyż lada dzień, optymistycznie pod koniec maja, wszystkie przeprowadzamy się nareszcie do nowego mieszkania!:)

Tymczasem życzę Wam Kochani Wesołych i zdrowych Świąt!:-*

 

 

    

 

        

 

niedziela, 05 kwietnia 2009

Wydawnictwo Grasshopper, 2009

Z twórczością blogową Pruskego po raz pierwszy zetknęłam się na łamach jednego z wydań magazynu Bluszcz. Opublikowana wówczas powiastka ugrzęzła mi na tyle w odmętach pamięci, iż z wielką przyjemnością sięgnęłam po wydanie książkowe przezabawnych perypetii rodzinnych Wawrzyńca.

Ballada o chaosiku to istotnie melanż przeróżnych historyjek publikowanych na łamach wspomnianego bloga. W roli głównej on sam i jego Mżonka, oraz dwójka dzieci, Dziedzic i Potomka. Do wydarzeń życia codziennego podchodzi z dużą dawką ironii, dystansu, niekiedy absurdu. Całkiem przyjemnie perorując przy tym słowem, stawiając często trafne i zabawne puenty.

Wychowywanie dwójki młodych i niesfornych pociech, męskim okiem w wydaniu Wawrzyńca Pruskego to naprawdę rozrywka wyborna. Wspólne wakacje, remonty, zabawy oraz oglądanie telewizji, przedstawione w krzywym zwierciadle, nieco przewrotnie, gwarantują znaczną dawkę śmiechu i doskonałej rozrywki.

W szczególności jestem zdumiona, iż o sprawach życia codziennego, sprawach często banalnych, można pisać tak fantazyjnie i ciekawie, momentami groteskowo, nie szczędząc czytelnikowi przedniego humoru.

Termin wydania: 24 kwiecień 2009

sobota, 04 kwietnia 2009

Wydawnicwto MUZA, 2009

Dziesiąta symfonia to zgrabnie napisany, wciągający i emocjonujący thriller. Poniekąd powieść, jakich w ostatnim czasie niemało pojawiło się na rynku wydawniczym, bazująca na pikantnych epizodach z życia wiecznych geniuszy. Jednakże powieść Gelinka coś wyróżnia spośród innych podobnego gatunku. Jest bardziej sugestywna, bardziej przemyślana, nie ma wielostronicowych nużących dywagacji z życia artysty, a mimo to sporo możemy się dowiedzieć na jego temat. Akcja biegnie żwawo, przyspieszając z każdą kolejną stroną, rodząc coraz większe napięcie u czytelnika, harmonijnie zmierzając ku całkowicie zaskakującemu zakończeniu.

Nieznana dotąd, owiana jedynie mroczną legendą X Symfonia Beethovena zostaje zaprezentowana na prywatnym koncercie dla zamkniętego audytorium. Rozpowszechniana przez samego dyrygenta deklaracja, iż ów partytura jest jedynie rekonstrukcją swobodnych zapisków mistrza zaledwie pierwszej części nie przekonuje pewnego wytrawnego ucha, muzykologa, Daniela Paniaguy. Ten nie zdąży jednak potwierdzić swych domysłów u samego twórcy, gdyż dyrygent następnego dnia będzie już martwy, nietypowo jak na czasy współczesne, ścięty gilotyną. Brakująca głowa, odnaleziona kilka dni później zaprowadzi odrobinę fermentu wśród prowadzących śledztwo, ale też do pewnego stopnia przyniesie rozwiązanie tajemnicy X Symfonii.

Odnoszę wrażenie, iż Gelinek włożył sporo serca w napisane tej powieści, rzetelnie gromadząc wiedzę z zakresu muzykologii oraz z życia samego Beethovena, powściągliwie przekazując ją czytelnikowi. Powieść nie przytłacza nadmiarem informacji, dzięki czemu  czyta się ją sprawnie, momentami wręcz połyka. Sensacyjne czytadło, bynajmniej dobrze napisane.

Kwiecień to ulubiony miesiąc wielu moli książkowych. Pomijając nieodwracalną, namacalną już zapowiedź nadchodzącego lata, słońca i długich wieczorów, to również miesiąc, w którym z okazji Światowego Dnia Książki można uzupełnić swoją biblioteczkę o wymarzone tytuły, korzystając z wielu ciekawych promocji cenowych.

Wydawnictwo red horse już teraz przygotowało nie lata gratkę dla swoich czytelników. Promocja już trwa, do 28 kwietnia!:)

  • książki objęte 70% rabatem

  • książki objęte 50% rabatem

  • książki objęte 25% rabatem

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18