| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
email
Dziecięce alter ego
Przeczytane książki:
Nagrody literackie
Strony o książkach
Wyzwanie to czytanie!
Zaprzyjaźnione blogi książkowe
Wydawnictwa
Zaglądam również tutaj
Polecam:)

Gazetaliteracka.pl


statystyka

Codzienności

niedziela, 05 sierpnia 2012

Nadszedł czas na zmiany. Wielkie zmiany. Comeback i przeprowadzka na blogspot:)

Wieczór z książka od dziś zaprasza tutaj: 

http://wieczorzksiazka.blogspot.com/

 

środa, 28 kwietnia 2010

Kochani, wbrew plotkom i wszelkim domysłom, oświadczam iż nie uciekłam, ani nie zdematerializowałam się:) Opuściłam blogosferę spontanicznie, gdyż impulsywnie musiałam zrobić sobie przerwę. Mój blog zaczął ciążyć mi niczym monstrualny wyrzut sumienia.

Jak powszechnie wiadomo 8 miesięcy temu pewien 'epizod' wywrócił moje chaotyczne życie do góry nogami, bezceremonialnie przewartościowując je i zmieniając priorytety. Dziś priorytetem jest synek Iwo. Oczywiście czytania nie zaprzestałam absolutnie, jedynie refleksje mają tendencję do szybszego ulatniania się. Zaś samo czytanie zostało wzbogacone o kolejnych klasyków, Brzechwę i Tuwima:) Próżnia słowotwórcza, niż intelektualny, sparaliżowały pisanie recenzji, ale tęsknota za Wami 'zmusiła' mnie do powrotu. Pewnie nie będzie składnie i górnolotnie, prędzej krótko i pobieżnie, ale naprawdę chcę być z Wami:) Trzymajcie kciuki, żeby się udało! Bo tak naprawdę przy małym dziecku nie czas jest problemem, a potencjał, którego wciąż mam za mało.

Ps. A tak szczerze tęsknił ktoś za mną?:)


Iwo podczas kąpieli prezentuje się tak:

 

czwartek, 16 lipca 2009

Serwus Kochani! Mam głupawkę, także wybaczcie:) Jako, że dnia dzisiejszego 16 lipca po półtoramiesięcznej wyjątkowo zażartej walce, podczas której nie obyło się trzaskaniem słuchawek, rzucaniem boguduchawinnego laptopa (no prawie), całkiem bogatego pakietu wyzwisk i przekleństw pod kątem rzetelnych inaczej pracowników tpsa, podłączono nam w końcu internet! Dacie wiarę, że tpsa może przez 1,5 miesiąca załączać neostradę?!? Ano może, bez najmniejszych skrupułów. Zrozumiałabym to po trosze, gdyby ów działanie miało charakter charytatywny, ale skąd, faktura przybyła do nas już z końcem czerwca:)

Odczuwam obecnie taką euforię, taki chaos emocjonalny, iż nie wiem czy najpierw wklejać zdjęcia stosików, nowego regału, pisać bodajże z 20 zaległych recenzji, czy może ponarzekać Wam nieco o blaskach i cieniach końcówki ciąży, hę?:)

poniedziałek, 01 czerwca 2009

Żmudna przeprowadzka i chwilowy brak płynności internetowej jest wyłączną przyczyną obecnej stagnacji recenzenckiej. Wszystkich czytających najmocniej przepraszam i zwracam się z gorącą prośbą o jeszcze drobinkę cierpliwości!:)  Wracam niebawem...:)

piątek, 24 kwietnia 2009

Powiadają, iż ciąża ciąży nierówna. Moja dziwnym trafem dostarcza mi niebywałych emocji!:) Mój układ odpornościowy wszedł w jakieś potajemne koligacje z juniorem, mnie zostawiając na pastwę losu. A że los przewrotny bywa często i złośliwy, nie odpuszcza i tak od stycznia jestem bezustannie chora. Jako, że dotychczas prowadziłam raczej aktywny tryb życia, upierdliwe choróbska uszami zaczynają mi już powoli wychodzić. By jeszcze bardziej urozmaicić sobie ów szczególny okres w moim życiu (wciąż za mało adrenaliny:)), tydzień temu przymusowo w szpitalu mnie osadzili. Dziś już na szczęście na wolności, niemniej jednak uziemiona.

Przymusowy tryb leżący, przeczucie nadchodzących zmian preferencji czytelniczych, a także widziane w 4D wysoce już rozwinięte ucho juniora, skłoniły mnie do założenia podbloga Wieczoru z książką – Wieczoru z książeczką, gdzie będę zamieszczać recenzje książek dla dzieci i rodziców. Strona na razie w powijakach, ale zainteresowanych zapraszam TUTAJ.

A chwaliłam się już, że zwany Juniorem, na przekór chłopakiem się okazał?:) Dobra, to pędzę pisać zaległe recenzje! Miłego piątku:)

środa, 28 stycznia 2009

           

Sprostowanie:)

Wieczór z książką to blog stricte książkowy, aczkolwiek bywało różnie:) Nie chciałabym tutaj lokować prywaty, stąd moje milczenie z początkiem roku. Pauza spowodowana jest wyłącznie przyczynami osobistymi. Rozpad rodziny, zakup mieszkania, kulejące zdrowie i nieoczekiwana ciąża, w przeciągu 2 tygodni spowodowało, iż książka obecnie stała się luksusem.:) Oczywiście nic nie trwa wiecznie, wiem, że w końcu się wszystko uporządkuje, ułoży, a ja ponownie będę Was zasypywać recenzjami i nowościami książkowymi. Ale to chwilkę potrwa, czy to będzie tydzień, czy miesiąc, nie mogę obiecać.

I co najważniejsze dziękuję kochani za wszystkie komentarze i maile. Wasze słowa są cudownym pokrzepieniem!:) Do przeczytania niebawem!

czwartek, 18 grudnia 2008

Wczoraj po kilkutygodniowym wyczekiwaniu nareszcie dotarła do mnie najnowsza sjesta Marcina Kydryńskiego. Jest zdecydowanie mniej jazzowa, niż poprzednia część, co nie zmienia faktu, iż podoba mi się, i słucham jej dziś na okrągło. Poniżej prezentuję kilka piosenek z tejże płyty, niestety większości nie odnalazłam na youtubie:(

By nie było całkiem nieksiążkowo, w wyczekiwanej paczce znalazły się również książki, stosik niebawem. Tymczasem życzę miłego słuchania i miłego czwartku!:)


 

MAURETANIA: Daby Toure 'Mansa' 

 

FRANCJA: Jehro - 'Continuando'

 

HISZPANIA: Buika - 'La falsa moneda'

wtorek, 25 listopada 2008

Przerażający sen. Z gatunku tych paranoicznych. Zbudziłam się zlana potem, z obłędem w oczach, (i na duszy), miałam dreszcze i płakałam do rana...

Sporadycznie, ale trafiają mi się tak koszmarne sny, kiedy fikcja miesza się krzynę z rzeczywistością. Potrzebuję wtenczas nawet kilku godzin, by zrozumieć, że to był tylko sen, mroczna iluzja. Moja mama konstatuje wówczas, że za dużo Stephena Kinga doświadczyłam w młodości:-)

Jest przeciętny jesienny dzień, jak wczoraj czy dziś. Powoli, flegmatycznie nadchodzi zmierzch. Za oknami szaro, ponuro i mroźnie. Z pewnego domu dobiega barwna kakofonia. Mojego rodzinnego domu. Mnogość różnorodnych odgłosów, zapachów, barw. Muzyka z bębniącego telewizora, wrzawa prowadzonych rozmów, mama krzątająca się w kuchni, pies pochrapujący jak zwykle przy nodze. Jest radośnie. Jest ciepło. Jest błogo. Z. wyjechał na chwilę do sklepu.

Nagle ogólny gwar przerywa dobiegający nie wiadomo skąd potężny hałas, rumor, jakby walił się świat. Gaśnie światło w domu, na ulicy, wszędzie. Wszyscy z przerażeniem wstrzymują oddech. Zewsząd dobiega przeraźliwy hałas, uparcie wwiercający się w mózg. Świdrujący. Nagle z nieba nadlatuje niczym rzęsisty deszcz, grad świetlistych maleńkich kul. Setki, tysiące złowieszczych kul. Ktoś krzyczy, chyba ja, nie wierząc wprawdzie, co sie tak do końca dzieje: nalot?! Definitywne zrozumienie przychodzi znienacka, kiedy kula przewierca moje ramię. Odczuwam powolne odrętwienie połowy ciała, słabnę. Hałas jest tak potężny, iż w pewnym momencie mam wrażenie, że nie słyszę już nic. Widzę tylko walące się ściany, ogień za oknami i nieprzerwany strumień świetlistych kul. Pogrom trwa, wydaje się nie mieć końca.

Po kilku minutach następuje porażająca cisza. Chyba odlatują. Wypełzam spod stołu, szukam reszty. Powoli wraca świadomość. Przerażenie, strach, panika. Jest mama, tata, brat, są cali. Drugi brat siedzi skulony, nie wstaje, jest przeraźliwie blady. Kula trafiła go prosto w klatkę piersiową, nie jedna, a dwie. Mocno krwawi, nie może już mówić. Trzymam go w ramionach, krzyczę, żeby usłyszał, żeby nie odchodził, że go kocham. Szukam wzrokiem Z., nie wrócił ze sklepu, muszę do niego zadzwonić. Dreszcze są tak przeraźliwe, iż nie mogę utrzymać komórki. Dzwonię. Po drugiej stronie słuchawki paraliżująca i złowroga cisza, nie odbiera... Brat już nie oddycha...

Budzę się i nieomal krzyczę. Jestem spanikowana, czuję odrętwienie, oddychanie przychodzi z trudem. Budzę Z. Przytulam się do niego mocno, najmocniej jak potrafię. Mówię jak bardzo go kocham. Trzymam go za rękę już do rana... I płaczę.

 

wtorek, 04 listopada 2008

To jedyne stosowne określenie mojego obecnego stanu umysłowego.

Niebawem zaskoczę, ponownie zacznę pisać, ale póki co wracam do mojej nory ...:)

                   

wtorek, 14 października 2008

... do kraju, do domu, do pracy, do rzeczywistości, a także do bloga! Wracam po niezwkle bogatym emocjonalnie miesiącu i muszę przyznać, że nie jest łatwo... Ale tęsknota za Wami jest zbyt silna:))

Dziękuję raz jeszcze WSZYSTKIM za komentarze i życzenia! Fotorelacje z podróży oraz zaległe recenzje już wkrótce...

 

                           

 
1 , 2